Wir haben es Satt! – Mamy tego dość!

Wir haben es SattDzięki wsparciu Fundacji Heinricha Boella grupa rolników i aktywistów z Polski wzięła udział w corocznej demonstarcji pod Bramą Brandenburską w Berlinie. Demonstracja miała na celu podkreślenie zmęczenia rolników i społeczeństwa obecną sytuacją szeroko pojętego rynku rolno-spożywczego. Przemysłowa hodowla zwierząt i wielohektarowa przemysłowa produkcja roślinna na tyle popsuła pozycję rolnika, zaniżyła ceny żywności i znacząco obniżyła jakość żywności, że społeczeństwo wraz z rolnikami i ich ciągnikami po raz kolejny wyszli na ulice Berlina, żeby demostrować! Juz po raz dziesiąty ludzie zjednoczyli się w celu utrzymania i wsparcia rodzinnych gospodarstw rolnych i produkcji wartościowej żywności. Dzięki uprzejmości organizatorów demonstracji Koalicja Żywa Ziemia wraz z pozostałymi gośćmi z Polski miała okazję wygłosić swoje postulaty na scenie, co spotkało się z żywiołowym aplauzem uczestników marszu.
W imieniu swoim oraz organizatorów zapraszamy już za rok w styczniu 2021 na kolejną demonstrację do Berlina!
Demo Berlin

Fot. Zeit online
Fot. Zeit online

 

 

 

 

 

 

 

 

Poniżej przedstawiamy relację jednego z uczestników demonstracji:

 

Jestem zmęczony.

Wczoraj byłem na demonstracji „Wir haben es Satt!” (My mamy dość), z której wróciłem późnym wieczorem, a trzeba było jeszcze wydoić krowy. W ten niezwykły dla nas dzień dojenie wypadło później niż zazwyczaj. W trakcie udoju wraca nasz traktor, którym na demonstrację pojechała koleżanka już w piątek. Cieszę się, że szczęśliwie dojechała. Tym razem bałem się trochę opuszczać gospodarstwo w trosce o krowy, które miały na ten czas terminy porodów. Na szczęście wszystko było w porządku. Jestem rolnikiem z przekonania. Dla mnie praca na ziemi i ze zwierzętami jest najszlachetniejszą jaką można mieć. I gdyby nie to ciągłe poczucie, że robię coś do czego może „przyczepić się” kontrola, to byłbym w pełni szczęśliwym. Te kontrole i zobowiązania powodują ciągły lęk i sprawiają, że można się poczuć jak przestępca. A przecież i tak już pracuję prawie dwa razy tyle co normalna osoba w innych działach gospodarki. Moje zwierzęta mają wysoki dobrostan, a i tak za wytwarzanie pożywienia od szczęśliwych krów nie otrzymuję nawet połowy zarobku w porównaniu do innych branż. W takiej sytuacji ciężko o pracowników bo zarobki w rolnictwie są słabe. Przemysł rolniczy i import z innych kontynentów psuje nam ceny. W takich warunkach trudno jest utrzymać i rozwijać gospodarstwo. Ceny ziemi są bardzo wysokie i nie pozwalają mi na kupno gospodarstwa. Jestem zmuszony do dzierżawienia ziemi, za którą czynsz też jest coraz większy. To wszystko przez korporacje, inwestorów i lokatorów. To właśnie oni przez niskie stopy procentowe, lokują swój kapitał w ziemi wykupując ją. A przecież ziemia powinna należeć do rolników! Podobnie jest z dotacjami w rolnictwie. Dotacje mają sens jako wsparcie finansowe dla rolników (wyrównanie niskich cen produktów rolnych) ale i tak coraz większą ich część muszę oddawać bogatym jako czynsz dzierżawny. Dla mnie zostają wymogi  powiązane z dotacjami.

Mam tego dość!
– mam dość niskich dochodów spowodowanych przez rozwijający się przemysł rolny, potworne fermy przemysłowe zwierząt, korporacje z kilkoma tysiącami hektarów oraz import z poza Europy. To wszystko psuje nam ceny!
– mam dość wysokich opłat dzierżawnych pobieranych przez lokatorów. Także dochody z rolnictwa nie pozwalają na spłatę kredytu na zakup ziemi.
– mam dość chorych wymagań biurokratycznych i przerośniętych wymagań związanych z produkcją.
– mam dość też sytuacji gdy w Niemczech większość funduszy przeznaczonych na rolnictwo ląduje w przemyśle rolniczym (ponad 80%). I tak z pieniędzy publicznych wspierane jest męczenie zwierząt, produkcja chorób i niszczenie przyrody. Jest to niesprawiedliwe i nie do zaakceptowania przez społeczeństwo. A przecież to gospodarstwa rodzinne utrzymują dobrostan zwierząt, dbają o urodzajność gleby, która jest ich podstawą bycia. Poprzez urozmaicone struktury między polami, które wspierają różnorodność natury.

Żądam:
– zniesienia uniwersalnego wysypu pieniędzy dla przemysłu rolnego. Zamiast tego wprowadzenie maksymalnego pułapu dopłat wyłącznie dla rolnictwa rodzinnego oraz dopłat za usługi rolno-środowiskowe.
– zaprzestania importu soi genetycznie modyfikowanej oraz zaprzestania genetycznych modyfikacji w produkcji roślinnej i zwierzęcej.
– sprawiedliwych cen dla nas rolników tutaj i za oceanem, zamiast kontraktów handlowych międzykontynentalnych.

Dla tych postulatów warto było pojechać na demonstrację. Wzruszam się głęboko gdy czytam takie postulaty zawieszone na innych  jadących ciągnikach. Wiem, że nie jestem sam! Przyjechało 170 ciągników i 27000 ludzi przyszło aby żądać tych zmian. To duże zgromadzenie! Tu i tam spotykałem znajomych ludzi z całych Niemiec. Tym razem poznałem też wspaniałych ludzi z Polski. To daje siłę. Trzeba trzymać się w kupie, bo kupy nikt nie ruszy. Chcemy „śmierdzieć” 😉 I powoli udaje się to nam. Media interesują się, nasze tematy są w centrum dyskusji społecznej. Społeczeństwo też ma dosyć przemysłu rolniczego i chce gospodarstw rodzinnych, dlatego nas wspiera. Powoli zmieniamy politykę, a polityków zmuszamy do słuchania. Walczymy dalej! Dla przyszłościowego rolnictwa rodzinnego, dla wytwarzania żywności w zgodzie z naturą zamiast przeciw niej, z dobrostanem zwierząt zamiast zwierząt w męczarniach i karmionych paszą, która niszczy las amazoński.

Brońmy się! Dla przyszłości naszych wnuków!!!

Za rok na pewno będę na demonstracji.

Janusz

Janusz Hradetzky wspólnie z żoną Anją od 5 lat prowadzą gospodarstwo ekologiczne Hof Stolze Kuh (gospodarstwo dumna krowa) w parku narodowym Doliny Dolnej Odry w landzie Brandemburgia. W gospodarstwie hoduje się krowy mleczne, które wypasane są na 100 ha pastwisk. Produkty mleczne i mięsne z  gospodarstwa  są w sprzedaży bezpośredniej w sklepiku oraz sprzedawane dla grup konsumenckich oraz do świadomych sklepów ekologicznych.
Gospodarstwo jest zrzeszone w Stowarzyszeniu Rolnictwa Biodynamicznego „Demeter”, gospodarze są zaangażowani w organizację ABL (Wspólnota robocza dla gospodarstw rodzinnych/chlopskich), a także są czlonkami VHM (stowarzyszenie rękodzielniczych przetwórni mleka).

https://stolzekuh.de/

Janusz HradetzkyStolze Kuh