Jarmark produktów ekologicznych i tradycyjnych w Kończycach Małych

Joanna Gwizdała, współorganizatorka targów

Stoisko EGR Styczek-Kuryluk

W sobotę 27 września 2025r. w pięknej scenerii zamku w Kończycach Małych miała miejsce siódma edycja jarmarku produktów ekologicznych i tradycyjnych. Jarmark powoli wpisuje się już w tradycję tego miejsca. O to jak to się zaczęło i jakie były początki tego wydarzenia, pytamy współorganizatorkę jarmarku Asię Gwizdałę.

 Asia: „Przede wszystkim myśmy nie mieli tutaj dostępu do dobrej jakościowo żywności, żywności ekologicznej. Ja pamiętam z dzieciństwa smak dobrej żywności, jaką wytwarzali lokalni rolnicy i moim pragnieniem było stworzenie miejsca, gdzie można by było zaopatrzyć się w dobrą żywność. Kiedy zaczęłam swoją działalność w tutejszej radzie sołeckiej to zaproponowałam temat jarmarku. Inspiracją dla mnie były podobne wydarzenia w innych województwach, gdzie moi znajomi już od lat organizowali lokalne jarmarki. Znałam kilku rolników, producentów żywności ekologicznej i pomyślałam, że mogę ich tutaj ściągnąć. Jak się szybko okazało był to trafiony pomysł. Wystawcy odpowiedzieli na moje zaproszenie entuzjastycznie, ale miałam duży stres kiedy myślałam o klientach – czy przyjdą i czy będą w takiej ilości, aby wystawcy zechcieli w przyszłym roku przyjechać ponownie. Trzeba było uruchomić lokalne media, zrobić plakaty, zaprosić znajomych i rodziny znajomych. Było dużo pracy, ale opłaciło się. Podczas pierwszego inauguracyjnego jarmarku okazało się, że kilku wystawcom skończyły się produkty jeszcze przed zamknięciem imprezy. Klienci zareagowali naprawdę entuzjastycznie i słyszeliśmy wiele głosów poparcia. Frekwencja za pierwszym razem przerosła nasze oczekiwania. Jarmark odwiedziło wtedy ponad 200 osób.”

R.K. A jak jest teraz po siedmiu latach? Kto jest zaangażowany w przygotowanie kolejnych edycji jarmarku?

Asia: „ W przygotowanie wydarzenia zaangażowany jest cały sztab ludzi, to jest: Rada sołecka, Stowarzyszenie Miłośników Kończyc Małych, Gminny Ośrodek Kultury i nasi dzielni chłopcy ze Straży Pożarnej. Każdy jest odpowiedzialny za swoją część tej logistyki. W tym roku mieliśmy 20 wystawców z kilku województw. Staramy się zapraszać producentów z różnorodną ofertą. Klient może zakupić między innymi: pieczywo, wędliny, owoce, warzywa jak i przetwory owocowo-warzywne. Mamy stoisko z olejami, mąkami, kaszami, roślinami strączkowymi. Jest stoisko z nabiałem i stoisko z winami z lokalnej winnicy. Oczywiście są do nabycia miody. Są specjały z południa – oliwki i różne przetwory na bazie oliwek, papryki i pomidorów. Zawsze mamy stoiska z rękodziełem artystycznym. Frekwencja na jarmarkach jest różna i zależy w dużej mierze od pogody. Według moich obserwacji na jarmark przychodzi od 80 do ponad 300 osób. Ludzie robią zakupy często na dłuższy czas. Nawiązują się relacje, które skutkują następnie zamówieniami produktów za pośrednictwem firm kurierskich”.

R.K. Jakie są plany na przyszłość?

Asia: „Mam nadzieję, że nasza inicjatywa będzie się rozwijać. Chcę przyzwyczaić ludzi do terminu jarmarku – to jest ostatnia sobota września. Jesteśmy otwarci na innych producentów, którzy mają certyfikat ekologiczny. Chętnie przyjmiemy wystawców z wędlinami ekologicznymi, ale też rolników z ciekawym asortymentem w tym z przetworami”

Wśród wystawców było stoisko rolników ze Stowarzyszenia EKOLAND. Nasze stowarzyszenie reprezentowała Monika Styczek-Kuryluk. Można zadać sobie pytanie czy warto jest jechać tak daleko aby zaledwie przez kilka godzin sprzedawać swoje produkty.

Monika: „To prawda, że przybycie na ten jarmark to wielogodzinna podróż przez kraj ale myślę, że warto. Mam tu już wielu znajomych, ludzie szybko docenili nasze produkty i są wierni w zakupach. Jadąc na kolejny jarmark mam już konkretne zamówienia do zrealizowania, a po powrocie wysyłam paczki klientom, którzy spróbowali produktów na jarmarku w Kończycach Małych. Jest tu również możliwość poznania klientów z Czech, którzy w poszukiwaniu produktów ekologicznych odwiedzają jarmark. Uważam, że takie małe, lokalne jarmarki to bardzo dobra forma kontaktu producent – konsument. Bardzo sobie cenię bezpośrednie relacje z ludźmi. No i ta sceneria jarmarku – na dziedzińcu zamkowym, to wartość dodana.

Tekst i zdj.: Robert Kuryluk